polityka Uncategorized

Zrozumieć Francję

Jeżeli uważasz, że tworzone przeze mnie materiały są pomocne, proszę podaj dalej.

Postanowilam, ze sprobuję zebrac i skomentowac kilka najciekawszych (moim skromnym zdaniem) wydarzen, jakie mialy miejsce w minonym tygodniu we Francji. A to celem przyblizenia tego kraju, niekoniecznie „mlekiem i modą” plynącego. Bo tamtejsza rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana niz moglo by się nam wydawac z polskiej perspektywy. Oprocz Paryza z Wiezą Eiffela i luksusowymi butkami (gdzie zakupy robią glownie chinscy i rosyjscy turysci), są dzielnice (w paryskiej aglomeracji), ktorych istnienia nigdy byscie nie podejrzewali. Przypomniają one bardziej Bamako czy Kinszasę (a pod względem architektonicznym nasze blokowiska) niz „Paryz z pocztowki”. No i wlasnie dlatego przytaczam dwa  fakty, ktore dobrze pokazują tę dwulicowosc Francji:
Z jednej strony szerzące się wplywy islamistow w popularnych dzielnicach. W tym tygodniu policja zatrzymala siatkę rzekomych islamistow (sprawa wciąz w toku), ktora przygotowywala zamachy np przeciwko interesom wspolnoty zydowskiej. Przy okazji  duzo mowilo się o profilu  typowego ekstremisty. Kim więc oni są? A są to dzieci imigrantow, wychowane w peryferyjnych dzielnicach wielkich aglomeracji, gdzie panuje bezrobocie i brak perspektyw. Zdarzają się i islamisci wywodzący się z chrzescijanskich rodzin (choc mieszkających w tych trudnych dzielnicach). A dlaczego ci najczęsciej mlodzi ludzie ulegają tak glebokiej radykalizacji religinej. Otoz kazdemu z nich w pewnym momencie zdarzylo się zetknąc się z drobną przestepczoscią. Jakas drobna kradziez, jedna, druga, recydywa i w koncu więzienie. A tam spotkanie (lub jak wolicie indoktrynacja), ktore diametralnie zmodyfikowalo ich swiatopogląd.  Przy tym  trzeba dodac, ze we Francji zameldowanie w dzielnicy spod ciemnej gwiazdy i/lub obco brzmiące nazwisko (nie mowię tu o nazwiskach europejskich) są powazną przeszkodą w znalezieniu pracy. I mamy juz blędne kolo. Mlody czlowiek z jednej strony widzi brak perspektyw (szans na znalezienie dobrej pracy, uczciwe ustawienie się w zyciu), a z drugiej nowobogacki styl zycia co niektorych dealerow (narkotykow). Co więcej w takich dzielnicach policja jest coraz częsciej bezsilna. Tam rządzą dealerzy. A islamisci rekrutują swoj narybek.
A z drugiej strony widzimy coraz  większą radykalizację w prawicowym UMP (obecnie w opozycji, partia Nicolasa Sarkozego). Oczywiscie to w kontekscie wyborow nowego szefa partii. Pojedynek toczy się pomiędzy bylym premierem Francois Fillon i aktualnym szefem partii, merem podparyskiego Meaux Jean-Francois Copé. Ten ostatni coraz częsciej gra na nacjonalistycznej strunie. W ubiegly piątek np opowiedzial taką niby niewinną anegdotkę, o tym ze w niektorych dzielnicach (gdzie dominuje ludnosc wyznania muzulmanskiego) dzieci przy wyjsciu ze szkoly nie mogą spokojnie zjesc ulubionej czekoladowej buleczki pod pretekstem, ze wlasnie jest ramadan. Oczywiscie, zeby podniesc dramatyzm, wmieszal w tą historyjkę cięzko pracujących rodzicow owego malucha, ktorzy dowiadują się o calym incydencie po wykanczającym dniu pracy. Tytulem wyjasnienia ramadon to swięty miesiąc muzulmanow, kiedy to od switu do zmierzchu nie wolno im spożywać żadnych pokarmow, pić żadnych napojow, palić, używać kosmetyków, uprawiać seksu. Choc dla uczciwosci powiem, ze w biezącym roku ramadan wypadl w okresie wakacyjnym (więc powyzsza historia nie mogla miec miejsca). Ale to nie jedyne wystąpienie Jean-Francois Copé w tym tonie. Wczesniej mowil o tym, ze prawica powinna pozbyc się kompleksow. A takze zaszokowal stwiedzeniem o istnieniu rasizmu względem bialych (w niektorych dzielnicach). A mowiąc o tym deklarowal chęc zlamania istniejącego tabu. Oczywiscie te wszystkie stwierdzenia wywolaly spore poruszenie. (No i o to chodzilo).  Pojawily się obawy o radykalizację prawicowego UMP, ktore zaczyna polowac na terenach Frontu Narodowego Marine Le Pen.
Ale o co tu chodzi? Oczywiscie o polityke i narobienie medialnego szumu. Bo wkrotce wybory nowego pierwszego sekretarza UMP. Wedlug wszelkich prognoz powinien je wygrac byly premier Francois Fillon. Ale ta walka (o szefostwo w partii) jest rowniez walką o ewentualną trampolinę do następnych wyborow prezydenckich w 2017r. Przypomnijmy, ze Nicolas Sarkozy zdobywając prezydenturę w 2007 r kontrolowal partię. Tytulem uzupelnienia istnieje jednak pewne prawdopodobienstwo, ze w 2017 r do walki politycznej wroci sam Nicolas Sarkozy. W takim wypadku, Jean Francois Copé, a glosi to glosno i wszędzie, ustąpi mu miejsca. Choc pewnie chodzi mu bardziej o zarabianiu na popularnosci Sarkozego wsrod czlonkow UMP. Ach ta polityka.  Stąd tez i te stwierdzenia, ktore bardzo przypominają prowokacje w stylu Sarkozego. (Ten np jeszcze jako minister spraw wewnetrznych w pazdzierniku 2005 podczas wizyty w takiej trudnej dzielnicy, zaslynąl stwierdzeniem: „Macie dosc tej choloty? Ja ją Wam wyczyszczę Karcherem”).   A i stwierdzenia pana Copé (wedlug przeprowadzonego wkrotce  sondazu) zyskaly poparcie większosci Francuzow.

Francois Fillon kontra Jean Francois Copé
Tak więc tak  poki co  zwycięstwo pana Fillona w wyborach na szefa UMP, choc zapowiadane, nie jest do konca pewne. Po pierwsze glosują tylko czlonkowie partii. Sondaze są zas przeprowadzane  wsrod sympatykow UMP (a ci nie zawsze placą skladki i posiadają legitymację czlonkowską). Po drugie, częsc dzialaczy wciąz jeszcze waha się między męzem stanu na miarę Fillona a dynamicznym organizatorem (i do tego bezgranicznie oddanym Sarkozemu) – Jean Francois Copé.  A jezeli tylko wziąc pod uwagę cyfry to: na  260 tysiecy czlonkow UMP (dokladnie 264 137), Jean Francois Copé ma juz 45 tysiecy pisemnie zadeklarowanych poparc, a docelowo 120 tysiecy mozliwych.  (8 tysiecy pisemnych deklaracji bylo niezbędne  do oficjalnego przedstwawienia kandydatury). Wiadomo, ze nie wszyscy pojdą glosowac. Wlasciwie wszystko  moze jeszcze się zdarzyc.


Jeżeli uważasz, że tworzone przeze mnie materiały są pomocne, proszę podaj dalej.

O AUTORZE

BEATA REDZIMSKA

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci zgłębić tajniki języka francuskiego, rozsmakować się w nim. Opowiadam historie, które pomogą Ci lepiej zapamiętać francuskie wyrażenia.

Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Znajdziesz mnie również na Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o moim życiu w Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.