Podróże kształcą.

Bo podróże kształcą….

Czy 4 rano to jest pora, by wstać do pracy?

Kierowca autobusu niedobudzony, albo niezupełnie zielony na tej trasie, którą razem z nami podróżującymi odkrywał gdzieś o tej 5 – tej nad ranem, sądząc po ilości zwrotów akcji i powrotów w to samo miejsce i do punktu wyjścia, też najwyraźniej był tego samego zdania – to nie jest godzina do wstawania do pracy…

Nie, ale ta notka ma budujące przesłanie….

Ale najpierw krótka historia, mojego pogmatwanego dojazdu do pracy o 5 -tej nad ranem, autobusem zatramwaj, który nie znał swojej trasy, a jednak dojechał…

I tak po kilkunastu minutach nadprogramowych krążenia w kółko po (docelowo) 20 – sto minutowej trasie, co wydłużyło ją podwójnie, zdałam sobie sprawę, jaka wyrozumiała i szlachetna jest natura ludzka….

Bo kiedy jedziesz do pracy z niedobudzonym i niedoświadczonym kierowcą gdzieś o 5 – tej nad ranem, mają prawo targać Tobą coraz większe wątpliwości.

Z początku czujesz złość, frustrację – tak, trzeba przez to przejść i się im nie dać, bo człowiek to brzmi dumnie, człowiek jest zdolny do więcej.

Aż dochodzisz do tego kulminacyjnego punktu, gdy zaczynasz zastanawiać się, czy w ogóle gdziekolwiek dojedziesz.

Od tego momentu – patrzysz na to zupełnie inaczej. Na każdy przebyty odcinek trasy patrzysz z nadzieją i entuzjazmem. Tak podróż z gatunku tych, która uczy pokory i wydobywa z człowieka to, co najlepsze…
I przebiegała dokładnie tak….

Po kilku pierwszych wyraźnie amatorskich zwrotach na trasie do punktu wyjścia, kiedy wszyscy w autobusie psioczyli(śmy) na kierowcę.

Później, w miarę jak ten nie poddawał się i najwyraźniej (wbrew własnej nieznajomości trasy i panującej wkoło ciemnicy) uparł się, by dowieźć nas na miejsce przeznaczenia. A wtedy podświadomie zaczęliśmy mu kibicować i wspierać – moralnie – w tym trudnym zadaniu.

No dobra, może na pewnym etapie – kiedy odjechaliśmy trochę dalej, gdzie w szare pola – górę wziął zdrowy rozsądek.

Podróże kształcą.

Jak to stwierdziła jedna z współtowarzyszek podróży:

„Przestańcie mu dogadywać, bo zaprze się gdzieś w dzikim polu, że nie pojedzie dalej i wysadzi nas – nie wiadomo gdzie w środku wcześnie – porannej głuszy”.

I tu facet – mając za plecami cały niezadowolony autobus (pełny tak, że przy wejściu trzeba było co nieco dociskać kolanami) nie wymiękł, nic nie powiedział…. Ze spokojem znosił przytyczki, które w końcu ustały.

Bo on robił swoje i nie zwracał na nie uwagi. Pełen szacun????

I wtedy podróżujący zaczęli wspierać kierowcę – debiutanta, który równolegle z nami odkrywał nową dla siebie trasę. Tak, bo to było takie bardziej chwilowe – kilku dniowe – zawirowanie losu i rozwiązanie tymczasowe, autobus – za tramwaj, tzn za -kolej, bo kolej podstawiła autobus, żeby zrobić objazd, tam gdzie prowadzi prace renowacyjno – przebudowujące.

Ale kiedy po kilkunastu nadprogramowych minutach (czyli po dwukrotnym nadłożeniu drogi na 20 – minutowej trasie) i kilkudziesięciu telefonach wykonanych z tegoże autobusu, że nie dojedziemy na czas do pracy… Tak, bo w pewnym momencie, jadący, wszyscy po kolei, jeden po drugim, jak jeden mąż, istna epidemia, zaczęli wykonywać jeden ten sam telefon, żeby poinformować pracodawcę, że spóźnimy się do pracy…

W końcu dojechaliśmy.., a ja nawet dojechałam na czas.

A ponieważ w końcu dojechaliśmy, wysiadając z tego autobusu, po pełnej zawirowań, zwrotów akcji i nieodstępującej nas niepewności, czy w ogóle dojedziemy drodze – wysiadając zgodnie postanowiliśmy nagrodzić niefortunnego kierowcę stojącą owacją. Ogromne uczucie ulgi – to był ostatni dzień na tak zdezorganizowanej trasie.

Morał – to fajnie sprawdza się w social mediach – kiedy walczysz – wszyscy są z Tobą. Tzn hejterzy w pewnym momencie dają za wygraną i z ciekawością obserwują dokąd dojedziesz…

I tutaj no nie mogę się oprzeć własnej złośliwości, którą noszę w sobie od kilku dni i wyjaśnić kontekst…

Kolej wymyśliła nam taki „fajny” objazd w tak gorący, jak Halloween okres na trasie prowadzącej do podparyskiego Disneylandu (tzn nie gorący pogodowo, ale gorący inaczej okres).

Kolej – francuskie RATP – wielki moloch i tradycyjne wielopoziomowe korpo. Gdzie jedni są od myślenia, inny od wykonywania….

W wielkich korporacjach to tak jest: ci, którzy podejmują decyzje nie są tymi, których te w jakikolwiek sposób dotkną.  Oni podejmują decyzje dotyczące terenu, za teren wiedząc, że na tym terenie nigdy nie postanie ich stopa.

Bo gdyby było inaczej, podejmowaliby zupełnie inne decyzje.

Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe.

Skomplikować dojazd na przeciążonej trasie, właśnie wtedy w Halloween, kiedy będzie ona jeszcze bardziej przeciążona. To nie znać terenu w praktyce. Bo w teorii to jest wolne i wakacje, w praktyce – dojazdowe szaleństwo….

I tu mam nadzieję, że francuskie RATP dobrze skalkulowało sobie czas prac i że już od jutra podróż po starej trasie będzie odbywać się po staremu, bez objazdów autobusem za tramwaj…. bez tych emocji.

Ale dzięki takim emocjom docenieniam, jak to dobrze i wygodnie jest po staremu.

Chociaż, kiedy było po staremu, na to stare psioczyłam ile wlezie, że tyle czasu przeznaczam na dojazd. A tu okazało się, że można przeznaczać go jeszcze więcej…. Przez jakiś czas przestanę psioczyć. Bo…

Podróże kształcą.

Podróże pociągiem – porcja francuskich słówek.

SNCF Société Nationale Des Chemins de Fer Français,

TGV – train à grande vitesse,

la gare – dworzec, 

Comment aller à la gare? Jak dotrzeć na dworzec?

Je voudrais aller à la gare. Chciałbym dotrzeć na dworzec.

À quelle heure part le train pour…? O której godzinie odjeżdża pociąg do… ?

Est-ce qu’il y a un train direct pour… ? Czy jest bezpośredni pociąg do…. ?

Non, seulement avec une correspondance. Nie, tylko z przesiadką.

Où je dois changer? Gdzie powinienem się przesiąść?

Est-ce que ce train s’arrête à… ? Czy ten pociąg zatrzymuje się w … ?

De quel quai part le train pour …? Z którego peronu odjeżdża pociąg do…. ?

Le train a du retard. Pociąg ma spóźnienie.

Je voudrais déposer ma valise. Chciałbym oddać do przechowania moją walizkę.

Je voudrais récupérer ma valise. Chciałbym odebrać moją walizkę.

Où est la consigne? Gdzie jest przechowalnia bagażu.

Un billet aller-retour. Bilet w tę i z powrotem.

Quel est le prix du billet pour…. Jaka jest cena biletu dla?

Il y a un tarif pour étudiants? Czy jest specjalna taryfa/ zniżka dla studentów?

Il y a un tarif enfant? Czy jest zniżka dla dzieci?

Ça fait combien? Ile razem to daje?

Billet plein tarif. Bilet bez zniżki.

Billet à tarif réduit. Bilet ze zniżką.

guichet – okienko
une réduction – zniżka

Le train à destination de Bordeaux part du quai numéro trois. Pociąg a do Bordeaux odchodzi z peronu nr 3.

Est-ce que ce train s’arrête à…. ? Czy ten pociąg zatrzymuje się w…?

Est-ce que c’est le train pour Lyon? Czy to jest pociąg do Lyonu?

Nous avons du retard. Mamy spóźnienie.

Fermeture entre… Zamknięcie między.

Nous vous invitons à adapter vos trajets… Prosimy o dopasowanie swoich dojazdów.

Les horaires du RER A. Rozkład jazdy pociągów RER A.

Un service de bus est déployé sur le tronçon fermé. Autobusy zastępcze są oddane do dyspozycji podróżujących na zamkniętym odcinku trasy.

Le soir une navette circule depuis les parc Disneyland vers la gare d’Esbly. Wieczorem będzie kursował autobus między parkiem Disneyland a dworcem w Esbly.

La gare routière. Dworzec autobusowy.

Où est la gare routière? Gdzie jest dworzec autobusowy?

À quelle heure par le car pour Esbly? O której godzinie odjeżdża autobus do Esbly?

À quelle heure est le suivant? O której godzinie będzie następny?

3 billets pour Lagny, s’il vous plaît. Poproszę 3 bilety do Lagny.

On met combien de temps pour aller à….? Ile czasu zajmie dojazd do …. ?

Je voudrais descendre à la prochaine station. Chciałbym wysiąść na kolejnej stacji.

Je voudrais récupérer mon bagage, s’il vous plaît.

Chciałbym odebrać mój bagaż. Poproszę.

Miłego podróżowania i owocnej nauki francuskiego.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Podróże kształcą.

Podróże kształcą.

Podróże kształcą.

 

Zapisz się na Newsletter o Paryżu i nauce francuskiego

Close