Równouprawnienie po francusku

Rownouprawnienie – prawda czy fikcja. We Francji to szczera prawda. Francja zafundowala sobie rząd z  parytetem … Na papierze.  34 ministrow, a w tym 17 kobiet. Na jednego pana ministra przypada jedna pani minister. Tyle ze jedyne solidne ministerstwo (sprawiedliwosci) przypadlo w udziale pani minister Christiane Taubira (na zdjęciu).
Ale pani Taubira nie dosc, ze kobitka, to jeszcze czarna i do tego do pracy na rowerku pedaluje. Rowerem do pracy jest zdrowo  i … nawet bylo by i ekonomicznie i  ekologicznie, gdyby nie to, ze za panią minister na rowerku zasuwa cala kolumna samochodow z gorylami (przepraszam ochroniarzami) i dziennikarzami. Goryle dla bezpieczenstwa, a dziennikarze, bo pani minister na rowerze to  rarytas. O trzech gorylach, co dyskretnie za panią Taubirą pedalują, nie wspomnę. Bo ci są incognito. Czarne garnitury, czarne okulary, do tego biale skarpetki. Co by nikt się nie domyslil. (Ludzi za jelopy biorą???). Taka komunikacyjna szostka … w totolotka. Choc jakby się dobrze zastanowic, to wyslac panią minister rzadową limuzyną z szoferem i gorylem (do towarzystwa) bylo by prosciej, taniej i ekologiczniej. Ale na pewno mniej mediatycznie. Z tym rownouprawnieniem jest podobnie. Ladnie wygląda tylko na papierze. A w zyciu to: baby do garow, a chlopy do koryta. Bylo, jest i … będzie.

Equal rights for men and women – reality or fiction? In France it became reality. Really? Not exactly, but only on the paper. In the new french government are 17 men and 17 women. But the only woman who has the power comparable to those of her male colleagues is minister of justice Madame  Christiane Taubira. But she is not only a woman, but also a black woman and goes to work on a bike. It (I mean going to work on a bike) is good for health and … could be economical, and good for the environment if …. If  there aren’t all this cars with bodyguards and journalists that follow her. The bodyguards for minister’s safety and the journalists for curiosity. A minister going to work on a bike is such a rarity. I don’t mention those 3 bodyguards who follow madame la ministre on bikes. Becauses they are incognito. Black suits, black sunglasses, walkie-takies. Nobody will guess. (lol) Real jackpot from the comunication point of view. But if you think it through … it will be less expensive, better for the environment to send madame la ministre in a car to work. It’s the same thing with equal rights for men and women. From all appearances it works, but only on the paper. In the real life men has the power and women –  hope, delusion or nothing. Still the same.

Dlacego Francuzi nie lubią Walerii Trierweiler?

Gdy u boku meżczyzny stoi kobieta z charakterem, to predzej czy pózniej zaczyna się go uważać za pantoflarza. Przykład: Francois Hollande – prezydent Francji. Sam polityk o włos nie zostal  pierwszym małżonkiem  (taki męski odpowiednik pierwszej damy), kiedy to w 2007 roku jego ówczesna towarzyszka życia Segolene Royale nieznacznie przegrała w drugiej turze wyborów prezydenckich. Potem przezornie zmienil partnerkę na młodszy model. No cóż bycie człowiekiem sukcesu zobowiązuje. Ale wiadomo, że ciągnie wilka do lasu. Nowa partnerka pani Valerie Trierweiler też swoj charakterek ma. Zresztą nie darmo jeden z parlamentarzystow z opozycyjnej UMP  Lionnel Luca nadał jej ksywkę rotwailer. Chodziło o grę słow: Trierweiler-Rotweiler. Ksywka zresztą samego pana Luke bardzo  bawiła ale tylko do czasu … kiedy to  wsiedli na niego  wszyscy oskażając o totalny brak poprawnosci politycznej. (Hipokryci). Ale w ksywce ziarnko prawdy było. Bo pani Trierweiler cicho siedzieć nie zamierza. I twituje. I to nie zgodnie z oficjalną linią polityczną. I gdy tylko jej nowy małżonek (jako prezydent) wyraża  poparcie dla swojej byłej (czyli Segolene Royale) w wyborach parlamentarnych, to pani Waleria zaraz  twituje poparcie dla rywala swojej rywalki czyli pana Oliviera Falorni. Ludzkie, ale malostkowe. A  jaki to  smaczny kąsek dla prasy. A jaka radocha dla ludu. No i tak rywalowi rywalki dostaje się ciepły stołek we francuskim parlamencie. A panu prezydentowi dostaje sie etykietka pantoflarza. Cos za cos. 
Wniosek: z kobietą z charakterem u boku, każdemu politykowi, prędzej czy pozniej przykleją etykietkę pantoflarza. No chyba, że zainteresowany, wczesniej sam się postara o etykietkę kobieciarza. Spojrzcie na takiego  Billa Clintona. Moze nawet wybiec za odjezdzajaca do pracy Hilary w fartuszku i z drugim sniadaniem na wynos. I nikt nie pomysli: jaki z niego pantoflarz. Bo wiadomo kobieciarz. Jak to mowia Francuzi, nie wiadomo co lepsze cholera czy dzuma.
Ale pyszne te kanapki  przygotowane przez Billa. Palce lizac.
When a man loves a woman of character, sooner or later he will be considered as a hen-pecked husband. You can take for example: Francois Hollande. He has almost became the first husband, when his previous wife has insignificantly (or almost insignificantly) lost the presidency in France in 2007. He imediately changed his girlfriend for a new model. That’s what means being a man of success. What a precautionary measure! But his new girlfriend is  also a woman of character. What a curse for a man. Someone (or precisly mr Lionnel Luca) gave her a nickname : rotweiler. To rhyme with  Trierweiler (Valerie). However Mr Luca was obliged to give up his „invention” car suddenly everybody was against him. All hypocrites. (lol). But it gives us an idea of the real character of Madame Valerie Trierweiler. A strong one. And she is expressing it (I mean her strong character) … strongly. She tweets a very supportive message to a rival of her rival. Complicated? No, she writes „Courage” to Olivier Falorni, who is the rival of Segolene Royal (ex girlfriend of her new boyfriend). Still too complicated? She makes something that shows how much she hates the previous wife of Francois Hollande.   To tweet or not to tweet? Sometimes is better not to tweet. Sometimes is hard to be a woman of character. And from then Franois Hollande is considered as a hen-pecked husband. That’s it. Or not exactly. The conclusion: when a man of power loves a woman of character, sooner or later he will be considered as a hen-pecked husband. Maybe it could be different if he is a womanizer. Than he is just a womanizer and nothing else. French people tell „cholera or plague – which is better?”. Bill Clinton can run after Hilary with her second brekfast, and nobody will consider him as a hen-pecked husband.  

What delicious sandwiches prepared by Bill     

Jak Nicolas Sarkozy został prezydentem Francji?

Cieply golfik na zime, czyli jak przezwyciezyc kryzys.
Dobrze jest miec taki ciepły golfik w swojej garderobie. Szczegolnie będzie on na czasie tej zimy. Choc wszystko zaczelo się tak: Był sobie pewien bardzo ambitny polityk, który wymarzył sobie, że zostanie prezydentem. Ale ze był z niego straszny choleryk, zamarzyl mu sie jakis maly fortelik, ktory by to przytuszowal. Ten polityk nazywał się Nicolas Sarkozy i w czasie, w którym zaczyna się nasza historia był ministrem spraw wewnętrznych Francji. Działo się to w roku 2007. Pan minister wymyslił więc sobie, że dla ocieplenia własnego wizerunku w czasie trwania kampanii będzie nosił golfik. Wykupił sobie cały zapas golfikow, tak ze w całym Paryzu juz ani jednego nie uswiadczysz. Nawet Chinczycy nie nadazaja produkowac. Ale kamuflarzyk panu ministrowi się udał i został prezydentem.  A tu pięc lat szybko zleciało. Rok 2012 nowe wybory. Pan prezydent, skądinad wytrawny polityczny wyjadacz   zrozumiał, ze golfik drugi raz nie przejdzie. W koncu zrobic dwa razy ten sam lud w balona trudna sztuka. Udaje się tylko nielicznym. Więc nasz bohater zaczął się kreowac na swiatowca. Zaraz tez producentom garniturow zaczeło się wiesc lepiej.  Tylko  zapomniał Chinczykow uprzedzic, ze tym razem golfikow nie kupi. Chinczycy bardzo przebiegly narod. I dobry interes zwąchali. Zainaugurowali nowiusienką fabrykę golfikow. Masową produkcję uruchomili. A tu klient tak ich do wiatru wystawił. Siedzą teraz na zapasie golfikow. Az ich wzrost gospodarczy dostał po czterech literach. A Sarkozy i tak prezydentem nie zostal. Taka   to byla ta zemsta Chinczykow (o te golfiki im poszło).
Ale czemu by się nie skusic na taki golfik na zimę. Nie ma nic lepszego jak tłusciusienki rosołek, cieplusienki golfik i przeprosiny z miodzikiem, cytrynką i czosnkiem. Tak wyposazonym zadna zima nie będzie nam  straszna. A jeszcze jak pomozemy Chinczykom  te zalegające golfiki opylic to znowu z kopyta ruszą, a swiat z nimi.
PS Jezeli szukaliscie powaznej analizy ekonomicznej, to bylo sie nie szwedac po blogach blondynek.
PS Zdjecia golfikow ponizej. 
photo le monde, Vogue
Everyone needs a warm pullover in his wardrobe. Especially for winter. But everything started like that: There was  a very ambitious politician who dreamed about becoming a president. But as he was  was quite hot-headed, he looked for a good way to hide it. This politician was named Nicolas Sarkozy. In the time when our story begins he was just a minister. This happened in 2007. He thought that wearing a pullover  will warm up his image. He bought quite a big stock of it. So there was no pullover left in all Paris. Even Chinese manufacteres couldn’t keep up with producing them. Sarkozy became the president of France. But five years quickly flow down.  In 2012 our hero understood that he didn’t fool twice the same people in the same way. So he changed the strategy. He started to wear suits. The real man of the word. Just a little bit … hot-headed. However he forgot to inform his Chinese manufacterers about. The Chinese people is a very shrewd nation. As they felt a very good business occasion,  they started a massive production of pullovers. But the client (Mr Sarkozy) let them down. Now they have quite a good supply of pullovers in stock. And cannot sell them all. In consequence their economic growth has stalled. Sarkozy has lost election as well. That’s revenge of Chinese people? You never know. But what about buying a pullover for this winter?  There is nothing better than a very fat chicken soup, a very hot tea with honey and lemon, garlic and …. a warm pullover …  for a very cold winter. What’s more: If we help the Chinese people to sell all this pullover’s stock, their economy will take off and the world  with them.


PS 1. If you hoped for a serious economic analysis, you shouldn’t look for it on the blog of a blonde woman.


PS 2. Look down for the Blumarine pullovers for this season.


 


Kilka golfikowych propozycji jesien zima 2012/2013 Blumarine

Gdzie paryżanie wyjeżdżają na weekend?

Jak milo wyskoczyc na weekend z Paryza do Normandii do Deauville. Zwlaszcza, ze wlasnie odbywa sie festiwal kina amerykanskiego, a ciepla pogoda sprzyja promenadom nad brzegiem oceanu. Zreszta zobaczcie sami.
Widok z hotelowego okna na plaze (przyznaje sie nie w Deauville, ale w Trouville-sur-Mer – oba miasteczka sa z soba polaczone). I ten blekit nieba. Choc  luksus przedreptania z hotelu bezposrednio na plaze w klapkach kosztuje. A jeszcze przygotujcie sie na wysluchiwanie przez cala noc powrzaskiwan mew. A te nie przestaja.  Ale wszystko ma swoja cene.

Wkolo piach, piach i piach i muszelki. No i jeszcze wbrod gofrow, lodow i innych slodkosci. A jezeli chodzi o gastronomie to obowiazkowo posmakujcie malz z frytkami. Zreszta wszystkim to serwuja. A w sezonie plazowicz na plazowiczu.

A to juz Deauville. Kwiaty i amerykanska flaga. Flaga, bo wlasnie przypadl Festiwal kina amerykanskiego.

Port w Trouville-sur-Mer (obydwa miasteczka sa zlaczone z soba).

Wszedzie kwiaty. Merostwo Trouville-sur-Mer



A to juz Deauville

Charakterystyczna dla Normandii zabudowa.


Pusta plaza w sezonie tylko wczesnym rankiem  i przy deszczowej pogodzie.

Nicola wróć, czyli pół żartem, pół serio o byłym prezydencie Francji

Pisalam Wam o normalnym hypoprezydencie (hypo od hipopotam) Francois Hollande. Ten za wszelka cene chcial sie odciac od swego poprzednika Nicolasa Sarkozego, ktoremu prasa przykleila z kolei etykietke: hyperprezydenta (hyperaktywnego, hyperambitnego). Ale ta strategia odciecia sie jakkolwiek zadzialala w czasie kampanii wyborczej. Teraz zaczyna szwankowac: bezrobocie idzie w gore (juz 3 miliony bezrobotnych), a pan prezydent Hollande w sondazach idzie w dol. Tylko patrzec jak francuskie gazety zakrzykną: Nicola (Sarkozy) wroc.   Tymczasem  Le Nouvel Observateur umieszcza na okladce wymowny podpis pod zdjęciem rządu:” Czy wszyscy sa zerami?”. Challanges (popularny tygodnik ekonomiczny) pisze: Francja się niecierpliwi,a co robi Hollande? A L’Express  stawia pytanie „A jezeli Sarkozy mial racje…”. Sarkozy na pewno mial swoje za uszami, ambitny, nadpobudliwy, choleryk, za wiele sie chwytal, wszystko chcial osobiscie miec pod kontrola.

Najpierw podczas kampanii 2007 byl golfik dla ocieplenia wizerunku i stworzenia imagu czlowieka opanowanego i sympatycznego. Ale tak na prawde Nicolasa Sarkozego chyba najlepiej opisuje (nieslusznie przypisywane mu) stwierdzenie, ze jak facet ma 50-tkę, a jeszcze nie dorobil się rolexa – to jest nieudacznik. To takie wolne tlumaczenie. W wersji oryginalnej brzmialo to:” T’as pas de Rolex à 50 ans, t’as raté ta vie”. Autorem deklaracji jest pan Séguéla (dobry znajomy pana S). Ale jakos tak wyszlo, ze poszlo na konto zlotych mysli pana prezydenta. Bo jak nie spojrzec to taki wykapany Sarko (tak go pieszczotliwie nazywa lud francuski) i caly jego bling bling. Niewtajemniczonym nalezy się kilka slow wyjasnienia co to jest bling bling. Otoz jest to styl ubierania się, ktory wykreowal pan prezydent Sarkozy zaraz po objęciu wladzy w 2007 roku. Po okresie golfikowym.  Zresztą na jego miejscu nie jednemu woda sodowa tez by uderzyla do glowy. Chodzi o to,  zeby wszyscy wiedzieli, ze masz Rolex Gold Premium, ktory jest wart co najmniej 50 000 euros.  I ze to nie jakis tam Rolex z dolnej polki za marne 3200 euros, co nawet daty nie pokazuje. Dlatego najlepiej nie odcinac etykietek. I grubymi wolami pisac na grzbiecie ile kasy wywaliles za garnitur.
Nicolasa Sarkozego dalo by sie zaliczyc do kategorii niskich z temperamentem. Ale ten nie chce. Bo jest zafascynowany Ameryka (zdeterminowany jogger i nie tylko). Zreszta w Ameryce jak dotad zawsze polityk wyzszy wzrostem zostawal prezydentem (w koncowym pojedynku). Dlatego pan Sarkozy zafundowal sobie zonę top modelkę (Carlę Bruni). Po tym jak poprzednia rogi mu przyprawila. Zresztą z wlasnym doradcą od komunikacji.  Cecylia (poprzednia malzonka) nawet glosowac na niego nie poszla w 2007r. Toc nawet Ludmila Putinowa razem z męzem idzie glos wrzucic. Choc ten juz dawno (nieoficjalnie) wymienil ją na mlodszy model.  Ale  Sarko nie zamierza przejmowac sie tym, ze w kapciach jest o glowę nizszy od nowej malzonki. Bo on w kapciach nigdy nie chadza. Nie darmo u homo sapiens jest glowa, a nie kapusta. Pan prezydent (byly) buty na specjalnie wbudowanych koturnach nosi. A to cenne centymetry dorzuca. Takie to robienie lud w balona. Ale specjalisci od komunikacji jeszcze bardziej się zawzięli. Jak pan prezydent podczas kampani (hyperdynamiczny polityk to zawsze jest w kampani) jakąs fabrykę odwiedzal.  To do zdjęcia grupowego (z panen prezydentem) specjalnie wybierano pracownikow niskich wzrostem. Zeby iluzję stworzyc, ze pan prezydent to nie zadne 1,60m w kapeluszu. Ale prasa sie dopatrzyla manipulacji i narobila  komunikacyjna wpadka.

Ostatecznie  bling bling  i komunikacyjne sztuczki utknely panu Sarkoziemu koscią w gardle. Przegral wybory w 2012r. Ale nie z kretesem jak przewidywali zlosliwi. Teraz nasz mlody emeryt ma duzo wolnego czasu, by to wszystko przemyslec w jakies przytulnej pustelni. Nie zdziwcie się więc, gdy za jakies 5 lat (dokladnie w 2017 roku) zobaczycie go ponownie odzianego w zgrzebny pustelniczy worek, z glową posypaną popiolem, i malutkim Rolexikiem skrzętnie schowanym za siemiezną pazuchą. Bo taki z tego Sarko wspanialy zwierz polityczny. Jeszcze za wczesnie, by mowic, ze wypadl z obiegu.

Photo forbes, purepeople, the hollywood gossip
A jak szukaliscie rzetelnej analizy politycznej, to bylo się nie szwędac po blogach blondynek.

Francja-elegancja, czyli gorzka prawda o francuskich politykach

Francuska pani minister mieszkalnictwa Cécile Duflot (z partii Zielonych), skądinąd całkiem niebrzydka trzydziestokilkuletnia kobietka  odpowiada na zapytania parlamentarzystow. Tym razem jest ubrana w letnią kobiecą sukienkę w motywy kwiatowe. Tak dla odmiany, wyjątkowo porzuciła dyżurne dżinsy. Taka zmiana kreacji zostaje przyjęta niecenzurowalnymi pokrzykiwaniami posłów z opozycyjnej prawicowej partii UMP. Konsternacja. Jeden z szacownych deputatów (skadinad w całkiem poważnym  wieku) z nieukrywaną beztroską oświadcza, ze taki wyraz uznania dla kobiecosci nie jest znowu taki naganny. Odrobinka pobłazliwości się należy. A w polityce trzeba mieć grubą skórę. W podtekscie: jak się baby do polityki pchają, to niech się z takim traktowaniem  liczą. A jak nie chcą, to niech się nie pchaja. Proste. No i czego się  tu czepiac. „Chlopy do koryta, a baby do garow.” Taki to parytet we Francji. A gdzie indziej tez nie lepiej.
 A oto kreacja pani minister, wokol ktorej narobil się ten caly raban.  Az strach pomyslec, co by sie działo w szacownym parlamencie, gdyby pani minister ulegla innej tendencji biezacego sezonu np seksownym rozcieciom.

Exit mobile version