polityka

Gdzie jest pierwsza dama? Dlaczego Francuzi nie lubią Valerie Trierweiler

Jeżeli uważasz, że tworzone przeze mnie materiały są pomocne, proszę podaj dalej.

Francuzi przeżywają dylemat: kto teraz jest pierwszą damą. Lub raczej czy w ogole jest jakas pierwsza dama. Dylemat ten raczej nie jest natury moralnej, nikomu nie spędza snu z powiek (no może z wyjątkiem bezposrednich zainteresowanych). Jest raczej – powiedzmy to sobie uczciwie- natury plotkarskiej. Ale czyż nie to tygryski lubią najbardziej?

Niektorym przypomina powtorkę z rozrywki, choc miała byc zmiana. Francois Hollande przebił się hasłem – „Czas na zmianę” Le changement c’est maintenant. Przypominam, że Nicolas Sarkozy (też ? ze znakiem zapytania) zmienił partnerkę życiową w połowie mandatu. W innych okolicznosciach. To nie on przyprawił jej rogi, ale mu je przyprawiono.
Ale panie, u boku ktorych obydwaj panowie (Sarkozy i Hollande) wkraczali do Pałacu Elizejskiego jakos nie potrafiły zdobyc serc Francuzow. Ani chłodna Cécilia (niegyds Sarkozy, dzis Cécilia Attias), ani Valerie Trierweiler (słynąca z silnego, wręcz dominującego charakteru, to ona grała pierwsze skrzypce w poprzednich związkach – według biografki).
Pani Waleria zraziła do siebie Francuzow do tego stopnia, że w czasie jakiejs oficjalnej wizyty prezydenta Hollanda, pewna starsza pani nie wytrzymała i wywaliła głosno, co wielu ludzi myslało cicho: „Niech się pan z Walerią nie żeni, bo my (w domysle Francuzi) jej nie lubimy”.

 A dlaczego Francuzi jej nie lubią. No coż tak jakos wyszło.  

  • Z powodu okolicznosci w jakich pani Valerie Trierweiler weszła w życie Francois Hollanda. Bo wyparła z niego jego długoletnią partnerkę i matkę 4 dzieci Ségolène Royal. To ta sama Ségolène Royal, ktora była kandydatką w wyborach prezydenckich w 2007 roku. Ta zamiana chyba pozostawiła niesmak u wielu Francuzow (skądinąd dosc liberalnych czy wyrozumiałych w tej kwestii). Tu życie na kocią łapę (jak my to w Polsce nazywamy) jest normą i wiele jest tzw rodzin łączonych – jak to spiewał Janek Pietrzak : kobieta po przejsciach, mężczyzna z przeszłoscią).

  • Nie pomogł jej też wybuchowy i jesli wierzyc mediom tyraniczny charkter obecnej-byłej first lady. Ta wczesniej pracowała jako dziennikarka. Najwyrazniej nie przysporzyła sobie w tym srodowisku samych przyjacioł. Bo to przecież media kształtują wizerunek osob publicznych. A ten w przypadku pani Valerie Trierweiler  jest zły. Parodiująca ją kukiełka w popularnej szopce politycznej Les Guignoles to zwyczajna jędza.
  • Zaszkodziła (i tak już niezbyt dobrej reputacji) historia z niefortunnym twittem.  Otoz pani Valerie Trierweiler (pewnie pospiesznie) przesłała wyrazy poparcia dysydenckiemu kandytatowi w wyborach parlamentarnych Olivieriowi Falorni. Niby nic wielkiego. Tyle że pan Falorni walczył (i wygral) o miejsce w parlamencie z niejaką panią Royal (czyli ex pana Hollande). Głupota czy małostkowosc? W każdym bądz razie nie darmo mowi się, że jeżeli mowa jest srebrem to milczenie złotem. (Ale nie dla blogera).

Suma sumarum pan prezydent Hollande wyszukał sobie garsonierę i amantkę (jak chce tradycja młodszą od obecnej towarzyszki zycia i może bardziej mediatyczną). Może na drugą lepszą, połowę mandatu?

Bo tak już jest, że gdy u boku mężczyzny stoi kobieta z charakterem prędzej czy pozniej zaczyna się uważac go za pantoflarza. Chyba, że ten wczesniej postara się o etykietkę kobieciarza. Czyżby pan prezydent Francji wybrał tę drugą opcję i zapragnął dołączyc do innego prezydenta (tym razem amerykanskiego) Billa Clintona. Skądinąd do dzis męża pewnej bardzo ambitnej Hilary Clinton?
 

Pozdrawiam
 

Hardaska


Jeżeli uważasz, że tworzone przeze mnie materiały są pomocne, proszę podaj dalej.

O AUTORZE

BEATA REDZIMSKA

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci zgłębić tajniki języka francuskiego, rozsmakować się w nim. Opowiadam historie, które pomogą Ci lepiej zapamiętać francuskie wyrażenia.

Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Znajdziesz mnie również na Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o moim życiu w Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.