Francuskie wyrażenie: se tenir à carreau - trzymać się spokojnie.

Se tenir à carreau – jak dzieci w klasie, które siedzą tak cichutko, grzecznie, jak makiem zasiał.

Niektórzy nauczyciele mają ten dar – nie wiem, czy nazwać to darem podświadomego rozsiewania trwogi tak, że u nich na lekcji jak cisza, że mucha nie siada, bo boi się zostać zdemaskowana. A dzieci w zamyśleniu chłoną wiedzę.

Podczas, gdy innym nauczycielom rozbrykani uczniowie chodzą po głowie, czy wręcz wchodzą na głowę. A ci już nawet nie próbują ich odpędzić – bo dawno już dali za wygraną.

I znowu podejmuję delikatny temat. Ale nauczyciele są potrzebni. I tym bardziej zasługują za no nie wiem, jak to nazwać rzetelną zapłatę, za ich ciężką codzienną pracę.

Tu nasunęła mi się taka refleksja z perspektywy czasu. Bo po latach wspominam właśnie takich nauczycieli: wymagających, surowych, dyscyplinujących najbardziej niezdyscyplinowaną klasę, jako nauczycieli, którzy potrafili nauczyć danego przedmiotu.

Miałam szczęście właśnie do takich nauczycieli z matematyki. Dzisiaj matematyka wydaje mi się bardzo przejrzystym, uporządkowanym, pełnym niezmąconej logiki przedmiotem (chociaż jako u typowej babeczki ta logika czasami u mnie zawodzi, podobnie, jak zdrowy rachunek matematyczny, kiedy staję oko w oko z kremem w niebotycznej cenie obiecującym odświeżyć moją metrykę i przywrócić gładką jak pupka noworodka – cerę). Niemniej to nie jest akurat wina nieznajomości matematyki. 

Bo ja lubię matematykę. Choć wcale nie jestem jakimś wybitnym ścisłym umysłem. Raczej takim na rozdrożu, na rozstajach, po środku, który wciąż się miota, bo lubi matematykę i lubi pisać.

Dzisiaj nie boję się matematyki. Tu nie ma czego się bać. Nawet jeżeli w czasach szkolnych odczuwałam podświadomy niepokój przed kolejną lekcją matematyki. Z perspektywy czasu oceniam, że wyszło mi to na dobre.

Bo dobrze, przejrzyście wytłumaczona matematyka staje się prosta dla każdego. No może prawie dla każdego.

Francuskie wyrażenie: se tenir à carreau - trzymać się spokojnie.

Ale wróćmy do naszego wrażenia: se tenir à carreau.

Można użyć go np w odniesieniu do dzieci, kiedy te siedzą w klasie, jak makiem zasiał.

Ale to wyrażenie pojawiło się w XIX wieku i jako ciekawostkę powiem, że wywodzi się z żargonu policyjnego.

W slangu ówczesnych policjantów słowo la carrée, czy la carre oznaczało miejsce zamieszkania, siedzibę, rezydencję, czy pokój osoby podejrzewanej.

I tutaj, kiedy ta osoba trochę może wbrew oczekiwaniom policjantów, chcąc jak najmniej wzbudzać swoją osobą podejrzenia, trzymała się grzecznie w ramach swojego mieszkania, czy nawet pokoju.

la carrée lub la carre oznaczało pokój.

Ci mówili, że podejrzany którego mają na oku i pod czujną obserwacją trzyma się w swoim kwadracie, w swojej kwaterze – wyrażenie: se tenir à carreau.

Czyli grzecznie siedzi w domu, jak mysz pod miotłą, nie wychyla z niego nosa, w ogóle nie wychyla się, by nie wzbudzać podejrzeń, czym może właśnie wzbudzał jeszcze większe podejrzenia.

Bo pewnie coś tam przygotowuje, kombinuje, po cichu mąci …. Bo cicha woda brzegi rwie i tym bardziej trzeba mieć ją na oku. 

Francuskie wyrażenie: se tenir à carreau - trzymać się spokojnie.

W tym kontekście wyobraźcie sobie ten kwadrat, którego podejrzany nie opuszczał: la carrée lub la carre (pokój, czy szerzej jakiś zwyczajowy rewir).

Czasownik – se carrer – se mettre à l’abri – schronić się. Bo przecież w trudnych momentach, jak to mówią Anglicy: mój dom, moja twierdza.

I tak podejrzany nie opuszczał dającego mu poczucie bezpieczeństwa i prawdopodobnie w jego przekonaniu zdejmujące z niego cień podejrzenia obszaru – mieszkania, danego rewiru, czyli trzymał się à carreau (se tenir à carreau).

A ja pozdrawiam serdecznie

Beata

Francuskie wyrażenie: se tenir à carreau - trzymać się spokojnie.

Zapisz się na Newsletter o Paryżu i nauce francuskiego

Close