NAUKA FRANCUSKIEGO

Dlaczego Francuzi mówią mieć takie nazwisko, żeby spać na dworze – avoir un nom à coucher dehors?

Dlaczego Francuzi mówią mieć takie nazwisko, żeby spać na dworze - avoir un nom à coucher dehors
Jeżeli uważasz, że tworzone przeze mnie materiały są pomocne, proszę podaj dalej.

Dlaczego Francuzi mówią mieć takie nazwisko, żeby spać na dworze –

avoir un nom à coucher dehors,

co oznacza nazwisko bardzo skomplikowane, albo obcego pochodzenia, a przynajmniej nie najłatwiejsze do powtórzenia.

I tu zdradzę Wam, że sama jeszcze mieszkając w Polsce nie raz zmagałam się z moim typowo polskim nazwiskiem Redzimska – nazwiskiem w zasadzie bez polskich znaków i jakiś udziwnień, a jednak dającym osobom trzecim spore pole do popisu i do wprowadzania do niego najróżniejszych wariacji.

Przyzwyczaiłam się do tego, że moje nazwisko wpisywano mi do najróżniejszych dokumentów w wersji: Redzynska, Radzyńska, Radzymińska, Redzymińska…. i chyba już nic mnie nie zdziwi. Tzn nie, dziwi mnie to, kiedy ktoś nie znając mnie zapisuje moje nazwisko poprawnie. Ale to nie zdarza się często.

I w zasadzie fajnie, kiedy ludziom dopisuje kreatywność i nie trzymają się utartych szlaków, fajnie, że fantazja jest w narodzie…

Tylko mniej fajnie, że ja później musiałam latać w te i z powrotem po różnych urzędach i prostować … na kolejnych formularzach kolejne przeinaczenia mojego nazwiska.

Enea – mimo kolejnych sprostowań – długo wysyła mi faktury na nie moje nazwisko – więc dlaczego w sumie miałabym płacić???.

Dlatego teraz działam w sieci jako BeataRed.com

No i tu przyznam, że bardzo zdziwiło mnie to, że we Francji moje nazwisko nie sprawiało mi takich problemów, jak w Polsce: może dlatego, że nie ma w nim polskich znaków, albo słysząc obcojęzyczne nazwisko ludzie zapisują je uważniej, oczywiście ja tez zawsze literuję je tu literka po literce.

Ale to – nauczona doświadczeniem – oszczędziło mi sporo biegania i prostowania pisowni. A to czasami jest robota głupiego.

Ale w nawiązaniu:

Dlaczego Francuzi mówią mieć takie nazwisko, żeby spać na dworze - avoir un nom à coucher dehors
 

Francuzi mają takie fajne powiedzenie – o kimś, kto ma takie nazwisko trudne do powtórzenia, czy przepisania – avoir un nom à coucher dehors.

Tłumacząc słowo po słowie – avoir un nom à coucher dehors – trudno to zrozumieć – no bo jak – mieć nazwisko, żeby spać na dworze…

Ale za tym wyrażeniem kryje sie historia sięgająca jeszcze wojen napoleońskich. I zaraz wszystko się wyjaśni.

Bo po pierwsze ludzie od zawsze przemieszczali się, podróżowali, załatwiali interesy, ale w odległych czasach nie przemieszczali się z taką taką szybkością jak dzisiaj i częściej musieli zatrzymać się po drodze w tej czy innej oberży, kwaterze…

No i tutaj szacowne, szlacheckie nazwisko często było przepustką otwierająca te czy inne drzwi. Z kolei nazwisko brzmiące dziwacznie, podejrzanie, wywołujące zle skojarzenia, czy nazwisko obcojęzyczne wystawiało szukającego noclegu delikwenta na ryzyko odmowy.

Bo o ile gościnność była cnotą, to goszczący strudzonego podróżnego, oberżysta też obawiał się o swoje bezpieczeństwo.

Więc patrzył na człowieka, patrzył na jego nazwisko…i na jego podstawie podejmował decyzję, czy podejmował ryzyko przyjęcia go lub nie do siebie na nocleg.

Niemniej wyrażenie avoir un nom à coucher dehors – wywodzi się juz z czasów wojen napoleońskich, kiedy wielka armia przemieszczając się z jednej strony przystępowała do rekwizycji miejsc noclegowych u osób prywatnych, rozdzielając swoim żołnierzom bony z nazwiskiem i adresem gospodarza.

Ale zdarzało się, że taki bon kwaterunkowy był nieczytelny, nazwisko było zapisane z błędem, albo było zbyt skomplikowane, przeinaczone, czy po prostu nie do rozszyfrowania i wtedy taki żołnierz musiał spędzić noc na dworze. I to pomimo posiadania bonu kwaterunkowego.

Po prostu nie wiedząc na jakiej kwaterze ma się stawić, do jakich drzwi zapukać, kogo prosić o nocleg.

– avoir un nom à coucher dehors 😁

A ja pozdrawiam serdecznie
Beata 

Jeżeli uważasz, że tworzone przeze mnie materiały są pomocne, proszę podaj dalej.

O AUTORZE

BEATA REDZIMSKA

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci zgłębić tajniki języka francuskiego, rozsmakować się w nim. Opowiadam historie, które pomogą Ci lepiej zapamiętać francuskie wyrażenia.

Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Znajdziesz mnie również na Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o moim życiu w Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.