Co przytrafiło mi się w paryskim metrze?

czy paryskie metro jest bezpieczne

Jadę sobie paryskim metrem. Do przedziału wsiada akordeonista.

Nie powiem, że porywa mnie wirem artystycznych uniesień i przenosi swoją sztuką gdzie indziej. Tak, że zapominam, że jadę metrem. Właśnie – nie zapominam.

Przed chwilą przeszła po wagonie nastolatka z dzieckiem w nosidełku i też prosiła o wsparcie. Teraz – stację dalej – wsiadł akordeonista.

Chciałabym spokojnie zatopić się w lekturze, ale zaczyna dręczyć mnie to poczucie winy, że tyle ludzi jest w potrzebie.

Nie noszę przy sobie gotówki. Raz wyrwano mi torebkę przy wyjściu z metra. Mam w niej kieszonkę, do której odkładam pieniążki podniesione z ziemi. Żeby nie było, że nawet nie chce mi się schylić po pieniądze, które leżą na ulicy.

Przecież mam skromne przychody. Dlatego, kiedy widzę, jak ktoś zmaga się z losem – poczuwam się do tego, by poskrobać po dnie swojej torebki.

Myślałam, że znajdę tam więcej – znajduję raptem 5 centów. Akordeonista stoi nade mną i czeka.

Podaję mu to, co znalazłam. Niewiele, ale to wszystko, co mam.

A on rzuca mi to w twarz. 😇😇😇😇😇

Z wyczuwalnym wyrzutem: nie potrzebuję twojej jałmużny, moja sztuka ma większą wartość.

Spokojnie podnoszę monetę, układam z powrotem do torebki. Jeszcze do mnie nie dociera. Wracam od dentysty, gęba spuchnięta jak pół stodoły.

Dopiero, kiedy patrzę na zniesmaczone twarzy moich współtowarzyszy podróży. Nikt już nawet nie fatyguje się, żeby poszperać po kieszeniach.

Z jednej strony znieczulica – bo tego proszenia o jałmużnę zewsząd tyle. Z drugiej strony, kiedy robisz cokolwiek – nie chcesz być tak traktowana. Bo jednak….

Czy bycie artystą zwalnia z odrobiny szacunku względem drugiego człowieka?

Mam dość dystansu do siebie, by nie brać tego do serca, a raczej by dało mi to do myślenia.

5 centów to mało – ale nie miałam więcej, a on czekał.

A co on dobrego uzyskał tym swoim gestem, prócz poczucia wyższości, że może spojrzeć z góry na te marne 5 groszy. Bo jego sztuka jest ponad to?

Piszę bloga – może to nie jest sztuka wyższych lotów, ale już uczy pokory. I tego, żeby nie wzgardzac najmniejszym gestem, lajkiem czy komentarzem.

Bo każdy czytelnik jest bezcenny i każdy przejaw dobrej woli warto szanować.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

czy paryskie metro jest bezpieczne

Zapisz się na Newsletter o Paryżu i nauce francuskiego

Related posts

4 Thoughts to “Co przytrafiło mi się w paryskim metrze?”

  1. Ja się już spotkałam w podróży z takim zachowaniem. Może nie aż tak bezczelnym, ale mówili wprost, że za mało. Ten grajek narzucił wszystkim swoja muzykę, nikt go o to nie prosił, więc nie ma prawa wymagać datków. Gdyby był tak świetny jak sam uważa, nie grałby w metrze. Najbardziej mnie drażnią tacy, którzy na widok turysty wyciągają rękę, ot tak, bez tańców, grania, przebieranek, bo im się należy, bo biedni. Są miejsca, gdzie ludzie są naprawdę biedni, ale się tak nie zachowują, takie miejsca wspomina się najmilej i naprawdę chce się od nich coś kupić, tylko po to, żeby pomóc.

  2. Nie lubię takich sytuacji..

  3. Danka

    Ja tez sie czasem zastanawiam czy złotówka nie będzie źle odebrana. A to już pierwszy krok by przestać dawać.

  4. Beatko, wchodząc na ten wpis tego się bałam. Nie byłamcw Paryskim metrze, ale było kilka miejsc na świecie, w których komunikacja miejska wgniotła mnie w fotel, np. Los Angeles. Zapomnę- nie zapomnę? To pytanie.
    pozdrawiam

Leave a Comment